23-11-2015


Scena to prawdziwy żywioł Rod Stewarta - rozmowa z Markiem Sierockim

Scena to prawdziwy żywioł Roda Stewarta. On jest zwierzęciem koncertowym.
Rozmowa z Markiem Sierockim, znanym dziennikarzem muzycznym


Co wpływa na fakt, że od tylu lat Rod Stewart utrzymuje się w gronie najpopularniejszych światowych wokalistów?

Przede wszystkim Rod Stewart ma jeden z najbardziej rozpoznawalnych głosów w światowym show-biznesie. Ta jego charakterystyczna chrypka powoduje, że rozpoznać go można po dwóch-trzech słowach, które zaśpiewa. I myślę, że to jest największy atut: mieć głos niepowtarzalny i łatwy do odgadnięcia. Po drugie na jego korzyść wpływa doświadczenie. Od tylu lat funkcjonuje w show-biznesie i zawsze trafiał w upodobania muzyczne publiczności. Czy to w latach 70. czy 80. potrafił nagrywać piosenki, które słuchane były przez różne pokolenia. To jest naprawdę artysta wielopokoleniowy. W ostatnich latach zaczął śpiewać łagodnie, piosenki swingowe czy przeboje country. Wszystko to jest jednak umiejętnie dobrane i świetnie zaśpiewane.

To jest jeden z tych artystów, którego przyjemnie się słucha na koncertach.

Rod jest prawdziwym zwierzęciem koncertowym! Ja miałem okazję kilkakrotnie widzieć te występy i myślę, że scena to jest jego żywioł. Najbardziej lubi kontakt z publicznością. I pomimo upływu lat on cały czas świetnie sobie daje z tym radę. Kiedyś czytałem wywiad, że Rod Stewart niechętnie nagrywa płyty, że wchodzi do studia i realizuje materiał jak najszybciej się da. Co nie znaczy, że robi to źle. Wręcz przeciwnie, robi to perfekcyjnie, ale dużo bardziej od pracy w studiu on woli koncerty, zetknięcie ze słuchaczami na żywo.

Kto chociaż raz miał okazję obserwować Roda Stewarta na koncercie, ten wie, że nie jest on artystą spokojnie stojącym przy statywie od mikrofonu. Energia go rozpiera.

Oczywiście, że tak. Biega po tej scenie, przebiera się, a jednocześnie jest to artysta, który naprawdę śpiewa i nie potrzebuje dodatkowego wspomagania chórkiem, jakąś elektroniką, czy fajerwerkami. Oprawa wizualna rzecz jasna jest elementem jego występów, ale muzyka i utwory to jest coś zdecydowanie najważniejszego.

Kiedy po raz pierwszy miał pan okazję uczestniczyć w koncercie Roda Stewarta?

Nie pamiętam dokładnie, który to był rok, ale chyba na początku lat 90. Pierwszy jego koncert zaliczyłem w Berlinie. Drugi raz widziałem go, kiedy byłem szefem redakcji rozrywki w telewizyjnej „Jedynce”. Nagrywaliśmy wtedy mini występ Roda Stewarta. I to był bodajże 2003 rok. Niestety ani na koncercie w Toruniu ani w Rybniku nie miałem możliwości go posłuchać, ale mam nadzieję, że tym razem uda mi się to nadrobić.

Miał pan okazję zamienić kilka słów z Rodem?

Tak, choć krótko. W czasie kiedy był w telewizji. Ale wrażenia miałem bardzo pozytywne. Rod jest niezwykle ciepłym i otwartym człowiekiem. Zaprzeczeniem gwiazdora, który jest niedostępny. Cenię go też za to, że jest fanem piłki nożnej, bywa na meczach, zresztą w roku 1978 kiedy Szkocja grała na Mistrzostwach Świata, Rod Stewart specjalnie dla nich zaśpiewał utwór.

Rod Stewart wystąpi w łódzkiej Atlas Arenie w sobotę, 28 maja 2016 roku. Wejściówki na to wydarzenie można nabywać poprzez stronę prestigemjm.com, eBilet.pl oraz w sieci salonów Empik na terenie całego kraju.