24-10-2015

Grave

Grave - "Out of Respect for the Dead" - Bez przedawnienia

Z szacunku dla żywych i umarłych weteranów death metalowego poletka i okolic, Grave nagrało może nie tak nośną jak "Burial Ground' czy "Endless Procession of Souls", ale prawdopodobnie najambitniejszą i najbardziej rasową płytę od lat.

"Out of Respect for the Dead" to bowiem krążek dla rozsmakowanych w starzej szkole dods metalu dinozaurów, którzy pamiętają jednak, skąd ta cała szwedzizna pochodzi. Inaczej mówiąc, jedenasty album Grave to ukłon nie tylko w stronę metalowej tradycji lat 80-tych i początku 90-tych, ale i jej crustowego, czy po prostu punkowego rodowodu. Bez odcinania kuponów i próby w wstrzelenia się w potrzeby rynku karmionego nowomodnym retro.

Tym samym na "Out of Respect for the Dead" nie mogło zabraknąć słynnego "ugh!" i warriorowego riffowania, crustowego vibe, punkowej motoryki, melodyjnych zagrywek rozpisanych podług wczesnego Entombed czy nawet grobowego ciężaru Incantation. A jak tan oldschoolowy miks pięknie brzmi! Nie sposób nie pokusić się o stwierdzenie, że Grave nie brzmiało tak dobrze i żywo przynajmniej od dekady.

Warto jednak zaznaczyć, że "Out of Respect for the Dead" to płyta dla cierpliwych, na której nie ma tylu numerów nośnych i równie oczywistych jak choćby "Liberation" z "Burial Ground" czy "Passion of the Weak" z poprzedniczki. Jest za to straightforwardowy punk, świetne solówki, masa niuansów i odwalająca kawał dobrej roboty sekcja, która często kradnie tu plan. Nie ma wątpliwości co do tego, że każdy fan Grave i starej, crustem karmionej Szwecji będzie "Out of Respect for the Dead" zachwycony. I że Grave wciąż ma w death metalu wiele do powiedzenia.

Przemysław Kantorski

Powiązane: