30-09-2015

Skills in Pills

Lindemann - "Skills in Pills" - Nic śmiesznego

Peter Tägtgren ostrzega – to nie jest poważna płyta. Gorzej, że i muzyczny żart z niej nie najwyższych lotów. Bo chociaż Tillowi Lindemannowi nie sposób odmówić przystającego do konwencji grubiańskiego poczucia humoru, Szwed w swoich luzackich podrygach jest wręcz zawstydzająco nieporadny.

W efekcie przypominającym sprośne, ojcowskie żarciki wersom Lindemanna akompaniują toporne riffy przyozdobione symfoniami z komputera. Tam, gdzie triumfować miał niewymuszony luz, "Skills in Pills" brzmi więc jak hamburgerowy industrial odegrany na modłę Semargl czy innego Crematory. I jeszcze pół biedy, gdy do głosu dochodzą zagrywki znane z tägtgrenowskiego Pain. Gorzej, jak duet pozoruje popkulturową zgrywę albo ucina pospolite kpiarstwo na rzecz monosylabowych ballad podszytych casio-patosem.

Wszak właśnie wtedy staje się jasne, że "Skills in Pills" w istocie jest płytą nie tyle luzacką, co humorzastą i w jajcarskich zapędach przestrzeloną tak, jak przestrzelone są polskie kabarety To po prostu kompletnie wyjałowiony, industrialny metal skrojony pod najbardziej niewymagających konsumentów. I trudno oczekiwać, by sięgnął po niego ktoś, kto nie czuje fanowsko-emocjonalnej więzi z jednym z jego twórców.


Przemysław Kantorski