Dziennik koncertowej podróży 2017.

Ponieważ sezon wydarzeń koncertowych roku 2017 można już uznać za zamknięty – pora na tradycyjne podsumowanie w wykonaniu naczelnego redakcji muzycznej Cityfun24. W sumie w 2017 obejrzałem 54 koncerty i festiwale, powstały z tego 42 relacje i galerie zdjęć, które wyrzeźbiłem wraz ze współpracownikami: Sandra Palt, Maciej Kapcia, (śp.) Rafał Klęk, Paweł Domino, Andrzej Olechnowski, Katarzyna Ryzel, Malwina Sikora, Rafał Krzemiński, Agata Cykof, Mariusz Dwójka, Krzysiek Wakor, Henryk Michaluk, Marcin Goleń. Specjalne podziękowania dla firm-osób: Knock Out Productions, Brutal Assault, Left Hand Sounds, Hellfest, Wacken, Black Silesia Productions, Metal Mind, Michał Koch, Maciej Mińczykowski, Maciej Korczak, Ciemna Strona Miasta, Bernard Włoch, Progresja, Wrockfest, Cinematographer Productions, Grzesiek Kruczyński – bez was nie byłoby naszych sukcesów. Wspomnijmy najważniejsze historie AD 2017:

Legacy Tour: Christ Agony, Thy Worshiper, Ragehammer we Wrocławiu.
Jak się okazało, łabędzi śpiew Christ Agony. Całości dopełnił fantastyczny Ragehammer.

Wishbone Ash, Steve Hill, Lizard we Wrocławiu.
Legenda w natarciu, prekurson Judas Priest i Iron Maiden, czyli gitarowych solówek rozpisanych na dwa instrumenty. Rewelacyjny, chociaż wspominkowy koncert + mój powrót do muzyki Lizard po 19 latach, kiedy to po raz zobaczyłem ich w kamiennogórskim domu kultury!

Sabaton i Accept we Wrocławiu.
Jak zazwyczaj bdb Accept i Sabaton, którego fenomenu chyba nigdy nie dane będzie mi zrozumieć…

The Australian Pink Floyd we Wrocławiu.
Na Floydów zawsze z jak największą przyjemnością, również australijskich. Bilet na Rogera Watersa już się grzeje.

Triptykon, Kraków, Wrocław, Warszawa.
Tu porwaliśmy się na rekord i zaliczyliśmy 3 z 4 polskich koncertów Triptykon pod rząd. Przeczytaj relację z podróży.

Nocny Kochanek we Wrocławiu.
Znaleźli się i tacy, którzy wywalili mnie ze znajomych na FB po tej relacji. Jednak zdania o muzyce NK kategorycznie nie zmienię, chociaż jarmarczna otoczka tego tworu, to kompletnie nie moje klimaty.

Obscure Sphinx we Wrocławiu.
Zakochałem się w OS doszczętnie, miłość spotęgowałem kilka miesięcy później na Metal Mine i w krakowskim „Ogniwie” na spotkaniu „Metalówy”.

Electric Wizard i Angel Witch w Berlinie.
To był taki kult, że nie wypadało tam nie być. Mistrzowski wyjazd z Rybsonem i sam koncert.

KAT & Roman Kostrzewski we Wrocławiu.
Trochę szczęścia, nieco smutku, to historia o Romanie…

King Dude, Them Pulp Criminals, Drab Majesty we Wrocławiu.
Czyli jak dzień przed Metalmanią zostałem dozgonnym fanem Króla.

Metalmania 2017
Pierwszy festiwal tego roku i od razu ku niedowierzaniu niektórych – SZTOS.
Metalmania powróciła w wielkim stylu (mimo kilku niedociągnięć).

Mental Possession Tour 2017 w Pradze.
Czyli jak zaszarżowaliśmy się na Cobalt i Oranssi Pazuzu dzień przed ich polskimi koncertami.

Phil Rudd (-ex AC/DC) w Jabloncu, Czechy.
Może i nie był to koncert marzeń, ale jedna z ostatnich okazji na poczucie nawet odrobiny magii AC/DC na żywo.

Kiss w Brnie.
Jeden z bardziej chamskich wyjazdów. Kolejny raz Kiss, ale i tak warto było.

Deep Purple w Łodzi.
Pożegnalna trasa rozpisana na pewnie 2-3 lata do przodu. Mimo wszystko, koncert udany.

Manilla Road w Warszawie.
To był absolutny kosmos. Dawno po żadnym koncercie nie zdarzyło mi się usiąść do dyskografii kapeli, słuchać i kupować wszystkich jej płyt po kolei i jeszcze dzierżyć z tego taką radość.

Rammstein w Pradze.
Decyzja o wyjeździe zapadła dzień wcześniej. Parking na osiedlu, metro, bilety kupione pod stadionem. Powtórka z Wrocławia i Hellfestu 2016.

Kasia Kowalska w Kamiennej Górze.
Okrzyknięta przeze mnie polską PJ Harvey. Nie pytajcie dlaczego, idźcie lepiej zobaczyć sami.

Rotting Christ, Bloodthirst, Shodan we Wrocławiu.
Popłuczyny po „Aealo” generalnie nieco nudzą. Ładne zdjęcia wyszły.

Hellfest 2017
Pierwszy w tym roku duży fest z grubej rury. Przeczytajcie, dlaczego na Hellfeście będę już zawsze.

The Cult w Pradze.
Jeśli miałbym wskazać klubowy koncert roku, to byłby właśnie ten.

Guns N' Roses w Pradze.
Komentarz w relacji wyżej.

Metal Hammer Festival 2017
Przedzierając się przez ściany dymu nawet coś zobaczyłem. Ale mój Paradise Lost miał dopiero nadejść…

Castle Party 2017
Tu akurat był tylko jeden, szybki wypad na My Dying Bride. Mało nie zakończony odmrożeniami w środku lipca.

Wacken Open Air 2017
I Paradise Lost nadszedł tutaj.

Brutal Assault 2017
Wszędzie dobrze, ale w Czechach najlepiej.

Metal Mine Festival w Wałbrzychu.
Czyli jak koledzy wystartowali z marką, która od samego początku była bardziej europejska, niż cała Polska w tej chwili…

Cattle Decapitation, Broken Hope, Hideous Divinity w Brnie.
Nie dojechałem tym razem na Obscene Extreme, ale odpowiednia dawna grindu została zafundowana w Brnie.

Immolation, Azarath, Melechesh, In Twilight’s Embrance we Wrocławiu.
Autorzy dwóch lepszych płyt AD 2017 na wspólnej objazdówce.

Angel Witch, Vircolac, Malokarpatan, Gallower w Łodzi.
Po Berlinie czułem niedosyt, więc wypad na pierwszy polski koncert Angel Witch był jak najbardziej uzasadniony. Malokarpatan od tamtego czasu rzadko wychodzi z odtwarzacza.

Mayhem w Katowicach.
Po Wacken dotarło do mnie, że jednak ciągnięcie trasy z „De Mysteriis…” ma może nawet i jakiś sens.

Yuri Gagarin, Spaceslug, Gruesome Gertie we Wrocławiu.
Space rock w połączeniu ze stonerem jest ciekawym zjawiskiem, jednak preferowałbym słuchanie w domu z winyla.

Nick Cave & The Bad Seeds w Pradze.
O ile w kategorii koncert klubowy 2017 wygrywa u mnie The Cult, koncert festiwalowy Monster Magnet, to najlepszy gig w wielkiej hali popełnił bezapelacyjnie Nick Cave.

Valkenrag, Varmia, Hellspawn, Nerville we Wrocławiu.
Warszawska Berkonight na wyjeździe we Wrocławiu. Kozacy z Mazowsza spotykają Kozaków z Dolnego Śląska, to musiało się to tak skończyć.

King Dude, The Ruins of Beverast, Caronte w Krakowie.
Objazdowa trasa Ván Records. Pojechałem na Króla, wróciłem z Caronte.

XVI Wroclaw Industrial Festival.
Nurse With Wound i The Young Gods. Miała być stypa, wyszła fantastyczna impreza.

Perfect, TSA, Hypnos na Mad Lion Fest we Wrocławiu.
Wszystko ogarnięte jednego dnia.

Testament, Annihilator, Death Angel we Wrocławiu.
Jak thrash sezonu został odegrany w A2.

Breslauer Thrash Fest III we Wrocławiu.
Niesłabnąca moda wśród bardzo młodych słuchaczy na muzykę lat 80. również pozostanie dla mnie zagadką.

Laibach we Wrocławiu.
Wir haben das Glück erfunden... Trójwymiarowe widowisko multimedialne. Wyszliśmy pod wrażeniem.

Furia, Thaw, Sacrilegium, Licho we Wrocławiu.
Najbardziej uszczęśliwiła mnie japońska edycja „Księżyc Milczy Luty”.

W.A.S.P. w Warszawie.
Mrowienie na plecach, ciarki i włosy stające dęba na rękach.
Tak podziałał „The Crimson Idol”.

HEY we Wrocławiu.
Staram się nie trafiać na koncerty, które gatunkowo stoją bardzo daleko od moich zainteresowań. Tu coś za uchem ciągle powtarzało, że warto.
I było.

Ulver we Wrocławiu.
Wspaniała płyta „The Assassination of Julius Caesar” , wspaniały koncert.

Jethro Tull w Krakowie.
Legenda odhaczona.

FOAD FEST w Krakowie.
Ze Studia szybko przeskoczyłem do ZetPeTe, zdążyłem niby na Arkonę. Szczęśliwie relację robili inni.

Solstafir, Myrkur, Árstíðir w Krakowie.
Drugi po W.A.S.P. koncert tego roku z ciarami.

Gaahls Wyrd, Auðn, The Great Old Ones we Wrocławiu.
To dopiero była niespodzianka! Wielki powrót Gaahla i odkrycie Auðn.

Merry Christless w Warszawie.
Oby to się zakończyło prawdziwym festiwalem Behemotha i Knock Outu. Mega-impreza.

Steve'n'Seagulls we Wrocławiu.
Najsympatyczniejsze możliwe zakończenie sezonu. Relacja jeszcze czeka w kolejce do realizacji, ale cover „Cementary Gates” nadal w głowie.

Co z 2018? Bilety na wreszcie halową Metallikę do Pragi i Watersa są. Jednak najbardziej czekam na Tormentor w Budapeszcie i Black Silesia Festival w Byczynie. I to by było na tyle.

Paweł Kuncewicz

Kwejk