21-04-2017

ghost

Ghost zagrał w "Stodole". Zapraszamy do relacji i fotogalerii!!!

Na 2017 rok grupa Ghost ogłosiła trasę koncertową „The Popestar Tour”, która objęła także Polskę. Całkowicie wyprzedany koncert promujący EP-kę „Popestar” odbył się 21 kwietnia w warszawskim klubie „Stodoła”. Kupienie biletu w ten piątkowy dzień graniczyło z cudem, a do „Stodoły” zjechała się publiczność ze wszystkich stron kraju, co świadczy o dużej popularności w Polsce zespołu, który debiutował u nas na żywo 4 lata temu podczas Impact Festival. Zapraszamy do przeczytania relacji i obejrzenia zdjęć!

O 20:00, jako support wystąpił amerykański duet Zombie. Według mnie kolejny zresztą nietrafiony support Ghosta. Część widzów bawiła się pod sceną, część zaczęła opuszczać salę i udawała się na piwo. Nic dziwnego. Grupa nie zachwycała i tyle w temacie.

Ghost planowo wyjść na scenę miał o godzinie 21:15. Piętnaście minut wcześniej rozpoczęło się intro „Miserere mei, Deus”, a w międzyczasie po scenie poruszali się techniczni z wyreżyserowanymi ruchami. Potem także nieprzypadkowo pojawiły się dźwięki „Masked Ball” Jocelyn Pook znane najbardziej z filmu „Oczy szeroko zamknięte”.

ghost
fot. Ghost, Warszawa, Krzysztof Wakor

Rozpoczęli od „Square Hammer”. Publiczność od początku do końca wspomagała Papę Emeritusa nr III w wykonaniu. Szczególnie podczas największych hitów takich jak: “He Is”, “Cirice”, “Ritual” czy “Year Zero”. Pojawienie się w setliście reszty ghostowej klasyki ”Con Clavi Con Dio”, “From The Pinnacle To The Pit”, “Absolution”, “Ghuleh” też ciężko uznać za niespodziankę.

ghost
fot. Ghost, Warszawa, Krzysztof Wakor

Ghost nawiązuje bardzo dobry kontakt z publiką. Papa, charyzmatyczny lider próbował nawet wtrącać polskie słówka w trakcie rozmowy, co wywołało ogromną radość widowni. Na scenie pojawiły się także „zakonnice”, które wywołały zasłużony aplauz, a nowy skład grupy jeszcze bardziej ożywił widowisko w porównaniu do ubiegłorocznej wizyty Ghost w „Stodole”. W każdym razie nie stali tylko w jednym miejscu, jak ich poprzednicy, ale żwawo uczestniczyli w przedstawieniu. By rozwiać wszelkie wątpliwości, jakie pojawiły się przed koncertem – na basie gra jednak zdecydowanie facet ;)

ghost
fot. Ghost, Warszawa, Krzysztof Wakor

Na zakończenie formacja zagrała “Monstrance Clock” poprzedzone dialogiem Papy z fanami. Tym podniosłym numerem grupa pożegnała się z publiką, zostawiając ją samą w ciemnościach, odśpiewującą jeszcze słowa refrenu.

ghost
fot. Ghost, Warszawa, Krzysztof Wakor

Reasumując: kto nie był, niech żałuje. Koncert dobry, bez słabych punktów. Sala wypchana po brzegi. Publiczność zachwycona. Balkon nie siedział, lecz cały czas stał, tak jak to powinno być na tego typu sztukach. Pozostaje tylko czekać na nową płytę i następną trasę, kto wie, może już po dużych halach przy specjalniejszych efektach?

Weronika Wakor