12-09-2017

21740234_1532792170076878_8142674985771258363_n

Brno

Melodka

400 koron czeskich


Melodka
Kounicova 20/22
602 00 Brno

„Hell On Earth Tour 2017” w Brnie. Zapraszamy do przeczytania relacji

„Hell On Earth Tour 2017” zawierający w swoim składzie grindowy dynamit w postaci Gloryhole Guillotine, Hideous Divinity, Broken Hope i Cattle Decapitation, ominął Polskę. Chociaż trasa objeżdża 21 dużych, europejskich miast, to i tak nie znalazła uznania by zajrzeć do nas. Na najbliższy koncert musieliśmy się pofatygować do czeskiego Brna. I nic złego w związku z tym się nie stało, bo mieliśmy kolejną, rewelacyjną wycieczkę do pięknego miasta krainy piwa, knedlików i smażonego syra.

Rankiem 12. września ruszyliśmy całym (wyprzedanym w ok. 15 minut do ostatniego, wolnego miejsca) busem z… Kamiennej Góry. Może i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że na mały koncert w głąb Czech tym razem nie zawitało wielu rodaków, a jednak reprezentacja Chamskiegobusa z Dolnego Śląska miała się tam doskonale. Po obowiązkowym zakupie koron i whiskey w Wietnamie (granica w Lubawce), wizycie w naszym ukochanym browarze Berko w Bernarticach (13° ciemna rządzi!) i kolejnym przejechaniu 250 km w 6 godzin, odwiedzając wszystkie stacje benzynowe po drodze – wreszcie dotarliśmy do celu.

Czyli do stolicy Moraw pod klub Melodka, gdzie byliśmy w porze popołudniowej, łapiąc się jeszcze na widok wynoszonych gratów z nighlinera. By tradycji stało się zadość – musiała się znaleźć czeska, mieszczańska karczma z dużą ilością piwa i sera. Smażonego sera. Padło na pub „U Oslu”. Polecam. Po krótkim spacerze po zabytkowym centrum poszliśmy wprost do Melodki, gdzie ku moim przerażeniu grali już Amerykanie z Gloryhole Guillotine. Magia Brna znów urwała mi pół koncertu. Melodka to mały (na ok. 100 osób, które tego dnia w pełni wypełniło przestrzeń), sympatyczny klub na piętrze jakiegoś kompleksu sportowego. Z tyłu sala gimnastyczna, na parterze hokejowa restauracja, na piętrze lokal muzyczny z bardzo imponującym menu – praktycznie każdego dnia ma tam miejsce rockowy-metalowy koncert. Po przekroczeniu bram oczom ukazał mi się obficie wyposażony bar i merch z masą koszulek i płyt. Uzupełniamy zbiory o najnowsze dokonanie Broken Hope „Mutilated And Assimilated” i ostatnie Cattle Decapitation „The Anthropocene Extinction” nareszcie w dobrej cenie.

21728233_1519767868104793_3311897083870437395_n
fot. Hideous Divinity, Melodka, Brno.

Pierwszym obejrzanym przeze mnie w całości setem był występ Włochów z Hideous Divinity . Stosunkowo młodej kapeli z trzema długograjami w dyskografii pełnej brutalnego, technicznego metalu. Występ sympatyczny, chociaż bez rewelacji. Czego nie można powiedzieć o pełnych powagi Broken Hope . Kapeli starej (prawie 30 lat na scenie) z pakietem 7 wydanych płyt, której członkowie nieprzypadkowo posiadają swojsko brzmiące nazwiska (siedziba w Chicago raczej wiele wyjaśnia). Zabrzmiała solidnie ta stara szkoła death metalu, smolistego, ciężkiego jak V3 i zbierającego śmiercionośne żniwa z parkietu.

21728233_1519767868104793_3311897083870437395_n
fot. Broken Hope, Melodka, Brno.

Tu zaczął się pojedynek na zespoły, Tom Leski vs Travis Ryan. Ludzie, którzy przyjechali z nami na koncert, na co dzień słuchają różnych odmian metalu, czy też muzyki jako takiej w ogóle. Załoga bardzo się poróżniła w temacie, czy jednak wieczór należał do Broken Hope czy ukradł go w całości Cattle Decapitation .

Myślę, że obydwa były świetne i z zupełnie różnych światów – Broken Hope tkwiący głęboko w latach 90. i Cattle, który wraz z „The Anthropocene Extinction” otworzył w klimatach grind/death zupełnie nową jakość stając się jednocześnie jednym z najlepszych aktualnie działających bandów wymierającej planety. Obcinacze Łbów w zeszłym roku odnieśli wielki sukces na festiwalach – oglądałem ich nie tylko w Czechach na Obscene Extreme i Brutal Assault (Travis pozdrowił obydwa festy), ale też na francuskim Hellfeście, gdzie pod scenę dotarły prawdziwe tłumy. Dziw bierze, że taka kapela, która aktualnie jest u szczytu swej kariery tkwi jeszcze w dość specyficznej niszy i gra dla setki osób w klubiku. Tego dnia zabrzmiało przekrojowo 14 utworów:

„The Carbon Stampede”
„Dead Set on Suicide”
„The Prophets of Loss”
„A Living, Breathing Piece of Defecating Meat”
„Clandestine Ways (Krokodil Rot) ”
„We Are Horrible People”
„Mutual Assured Destruction”
„Apex Blasphemy”
„Regret & the Grave”
„Forced Gender Reassignment”
„The Monolith”
„Kingdom of Tyrants”
„Manufactured Extinct”
„Pacific Grim”
„Your Disposal”


Czyli „The most epic Death/Grind album EVER!” , co mówi naklejka z CD wspomagana była w znacznej mierze przez jej poprzedniczkę “Monolith Of Inhumanity”. Cały koncert stałem centralnie pod sceną (na sali panował całkowity brak barierek) z rozdziabioną japą, że w ogóle można generować takie dźwięki w tak precyzyjny sposób, w jaki zrobili to załoganci z Cattle Decapitation w tym najprzyjaźniejszym dla grindcore'owego lifestyle'u kraju, jakim są Czechy,

21728233_1519767868104793_3311897083870437395_n
fot. Cattle Decapitation, Melodka, Brno.

Cattle Decapitation, Hellfest 2016, przeżyjmy to raz jeszcze:



Paweł Kuncewicz