15-10-2017

Warszawa

Klub Progresja Music Zone

Start
19:00

90 zł

100 zł


Klub Progresja Music Zone
Fort Wola 22
Warszawa

Satyricon w Warszawie

Jesienna trasa koncertowa Satyricon promuje najnowszą płytę zespołu Deep Calleth Upon Deep. Norweska grupa zawitała również do Polski, na dwa koncerty: 14 października w krakowskim klubie Kwadrat i dzień później w warszawskiej Progresji. Jak było w Warszawie? Odpowiedź poniżej.


Na obu koncertach wraz z Satyricon wystąpiły zespoły Fight the Fight i Suicidal Angels. Wobec norweskiego, metalcore’owego Fight the Fight nie żywiłam wielkich nadziei, ale zespół pozytywnie mnie zaskoczył. Instrumentaliści grali sprawnie, wokalista radził sobie z kilkoma rodzajami śpiewu i krzyku, kompozycje były zróżnicowane i przemyślane. Podobała mi się charyzma lidera i duża dawka energii bijąca od wszystkich członków zespołu. Najlepiej przygotowany koncertowo był utwór My Emperor. Drugim mocnym fragmentem występu było Anitra's Dance, z koszmarnie przerobionym motywem z kompozycji Edwarda Griega (z suity Peer Gynt). Grieg przewraca się w grobie, ale kawałek jest charakterystyczny i chwytliwy, co potwierdziło się na żywo. Jeśli ktoś lubi metalcore, deathcore i okolice, mając okazję, na pewno powinien się na występ Fight the Fight wybrać.

Zespół Suicidal Angels storpedował słuchaczy siedmioma utworami: Capital of War, Bloodbath, Front Gate, Eternally to Suffer, Seed of Evil, Moshing Crew i Apokathilosis. Dobrze zabrzmiały zwłaszcza Capital of War, Apokathilosis i Moshing Crew – tak szybkie, że wokalista praktycznie wyszczekiwał tekst.

Występ na żywo potwierdził wrażenie, jakie wywołują na mnie płyty zespołu – Grecy od kilkunastu lat niezmiennie tkwią duchem w latach osiemdziesiątych. Zgadzam sie z opinią, że brzmią trochę jak wczesny Slayer połączony z Kreatorem, ale nie to uważam za zarzut. Dla mnie wadą zespołu jest brak jakichkolwiek świeżych pomysłów, który powoduje całkowitą przewidywalność kompozycji. Niemniej jednak grają dobrze przygotowany, klasyczny thrash metal, który świetnie sprawdziłby się jako support wcześniej wymienionych legend pokroju Slayera. Jako rozgrzewka przed występem Satyricon, Suicidal Angels, podobnie jak Fight the Fight, był wyborem nieco dziwnym, ale pędzące solówki, surowy, agresywny wokal i (znów) świetny kontakt z publicznością nie dały powodów do rozczarowania.



W przypadku nowej płyty Satyricon, której Norwedzy poświęcili trasę koncertową, przeważają opinie pozytywne, ale są też te skrajnie odmienne. We mnie album ten wywołał mieszane uczucia – kilka utworów polubiłam, inne mnie znudziły. Koncert potwierdził i pogłębił moje odczucia. Rozpoczynający występ Satyricon Midnight Serpent zabrzmiał całkiem dobrze. Deep Calleth Upon Deep okazało się dla mnie, tak jak na płycie, trochę miałkie i denerwujące podczas refrenu. Natomiast urzekło mnie mroczne, miarowe, nieśpieszne To Your Brethren in the Dark.

W całej setliście nie było utworów przypadkowych, nie było dłużyzn. Satyricon nie zapomniał oczywiście o swoich wcześniejszych albumach. Bardzo dobrze wypadły między innymi utwory Our World, it Rumbles Tonight, Black Crow on a Tombstone, Repined Bastard Nation oraz Now, Diabolical. Nie zabrakło też Mother North – kawałka, który zawsze dobrze usłyszeć na żywo – tym razem ze wspaniale klarownym brzmieniem. A na bis: The Pentagram Burns, Fuel For Hatred i K.I.N.G.

Wszystkie trzy zespoły, które wystąpiły 15 października w Progresji, akustycznie brzmiały świetnie. Zwłaszcza w przypadku Satyricon, dobry dźwięk podkreślił walory muzyki, a Frost, Satyr i towarzyszący im muzycy pokazali, że są w formie.



Katarzyna Ryzel