28-11-2017

screenshooter

Wrocław

A2 - Centrum Koncertowe

Start
20:00

100 zł

120 zł


A2 - Centrum Koncertowe
Góralska 5
Wrocław

Zapraszamy do przeczytania relacji z koncertu Ulver.

Aby być kimś kontrowersyjnym nie trzeba wystawiać na scenie ukrzyżowanych, gołych kobiet, drzeć biblii lub rozwalać gitary o wzmacniacze. Można mieć zespół od 1993 roku, wydać 11 płyt, które różnią się od siebie jak dzień i noc, czym doprowadza się swoich fanów od stanów euforii do białej gorączki. Jak zdezorientować black metalowca? Puścić mu electro synth-pop. W ten sposób Ulver pogrywa sobie z odbiorcami nieprzerwanie ponad 25 lat. Norweskie wilki zawitały 28 listopada do wrocławskiego A2, by pokazać nam, jak się bawić przy rytmach lat 80’.

Na trasę koncertową Ulver zabrał ze swojego rodzimego kraju Stiana Westerhusa – gitarzystę eksperymentalnego. Westerhus prowadzi karierę solową oraz współpracuje w zespołach jazzowych z różnymi muzykami. Tego wieczoru na scenie dostał tylko 20 minut, jakby mając rozgrzać sprzęt dla Ulver. Westerhus zagrał nam tak bardzo eksperymentalnie, że wiele osób rozglądało się po sobie z zagubionymi minami. Muzyk tonował utwory, grał smyczkiem na gitarze i wprowadzał elementy niepokojącego noise, jednocześnie śpiewając dosyć emocjonalnie. Mam wrażenie, że wielu z nas przyszło po innego rodzaju rozrywkę, zwłaszcza, że Ulver zapowiedział, iż odegra w całości „The Assassination of Julius Cesar” .

ulver
fot. Stian Westerhus, Wrocław

Norwegowie zaczęli od „Nemoralia” , otwierając tym samym wieczorną dyskotekę. Osobiście bardzo lubię ich Zabójstwo Juliusza Cezara. To dobre odwzorowanie muzyki z lat 80’, elektronicznego popu, który nawet dzisiaj przyjmuje się naprawdę dobrze. Spotkałam się z opiniami, że ta płyta to brakujące ogniwo dla dzisiejszego Depeche Mode.

ulver
fot. Ulver, Wrocław

„Southern Gothic” bujał tak samo przyjemnie, jak na płycie, choć degustował mnie fakt, że prawie nikt się nie poruszał. Widocznie jestem osamotniona w stwierdzeniu, że ta muzyka jest wspaniała do tańczenia. Choć może uczestnicy byli pochłonięci tym, co wyświetlało się za plecami muzyków, jak i na suficie – gra świateł i laserowe projekcje nieba, geometrycznych kształtów modyfikujących się do obrazu noworodka lub pentagramu czarowało nasze oczy. Pośpiewaliśmy sobie o Świętej Teresie ( „Transverberation” ) oraz o upadku Rzymu ( „So Falls the World” ). Pod koniec wybrzmiało „Coming Home” przedłużone instrumentalnym transem do prawie 20 minut. Panowie zeszli ze sceny, aby za chwilę pojawić się i odegrać nam jeden z najpiękniejszych coverów „The Power of Love” zespołu Frankie Goes To Hollywood.

ulver
fot. Ulver, Wrocław

Ulver bujał A2 przez prawie półtorej godziny, zabawiając nas wizualizacyjnymi sztuczkami. Nie mogłam narzekać na dźwięk, wychwytywałam większość niuansów muzycznych słyszalnych w domowym zaciszu. Niestety, na żywo wyższe partie dla Krsitoffera Rygga są piętą Achillesową, ale nie szkodzi, nasza Moc Miłości jest z nim na dobre i na złe!

Malwina Sikora