GALERIAKONCERTYNEWSPOLECANERELACJEWYDARZENIA

[ZDJĘCIA] Unholy Trinity we Wrocławiu

Wczorajszy wieczór w Hali Stulecia we Wrocławiu był prawdziwym świętem dla fanów black metalu – trzy ikony gatunku, trzy różne wizje ciemności.

Jako pierwsi na scenie pojawili się Rotting Christ, którzy od razu uderzyli potężnym „666”, wprowadzając publikę w swój charakterystyczny, mistyczny klimat. Sakis Tolis nie pozwolił słuchaczom złapać oddechu, bo zaraz potem wybrzmiało „P’unchaw kachun- Tuta kachun”, utwór z najnowszego albumu, który doskonale pokazuje, jak zespół potrafi łączyć blackmetalową agresję z melodyjnym, niemal rytualnym nastrojem.
Nie zabrakło też „Fire, God and Fear”, gdzie monumentalne riffy i chóralne partie podniosły temperaturę w hali. Gdy rozbrzmiało „Kata Ton Daimona Eaytoy”, publiczność już wiedziała, że Rotting Christ są mistrzami w budowaniu napięcia – utwór hipnotyzował powtarzalnym motywem i gotyckim klimatem. „Like Father, Like Son” zabrzmiało z wyjątkową mocą, a następnie „Elthe Kyrie” porwało tłum swoim niemal liturgicznym charakterem. Wszyscy czekali na „Non Serviam” – i się nie zawiedli, bo ten hymn buntu wywołał prawdziwą burzę pod sceną. Grecy zaskoczyli też coverem „Societas Satanas” (Thou Art Lord), a na finał zagrali „Grandis Spiritus Diavolos”, kończąc swój występ w atmosferze triumfalnego bluźnierstwa.

Po krótkiej przerwie scenę przejęli Satyricon, którzy rozpoczęli koncert od „Now, Diabolical” – utworu, który od lat jest ich znakiem rozpoznawczym. Satyr i Frost pokazali, jak perfekcyjnie potrafią łączyć zimny majestat z rock’n’rollową energią. „Our World, It Rumbles Tonight” zabrzmiało nieco bardziej refleksyjnie, ale już „Black Crow on a Tombstone” przywróciło mroczną, niemal poetycką atmosferę. „Deep Calleth Upon Deep” to popis norweskiej melancholii, a „Hvite Krists død” przypomniało wszystkim o korzeniach zespołu w klasycznym black metalu.
Gdy wybrzmiało „Forhekset”, publiczność dała się porwać transowemu rytmowi, a „The Pentagram Burns” rozgrzało halę do czerwoności. „Fuel for Hatred” to już prawdziwy koncertowy klasyk – pod sceną rozpętało się istne piekło. Jednak to „Mother North” było momentem kulminacyjnym, kiedy cała hala śpiewała razem z zespołem. Satyricon zakończyli swój występ mocnym „K.I.N.G.”, udowadniając, że ich muzyka to nie tylko zło, ale też piękno i elegancja.

Na finał wieczoru czekała polska bestia – Behemoth. Nergal i jego ekipa rozpoczęli z przytupem, serwując „The Shadow Elite”, które od razu pokazało, że to będzie widowisko na światowym poziomie. „Ora Pro Nobis Lucifer” wywołało euforię wśród fanów, a „Demigod” przypomniał, jak potężne hymny potrafi tworzyć ten zespół. „The Shit ov God” zabrzmiało wyjątkowo brutalnie, a „Conquer All” – jak zawsze – porwało tłum do wspólnego skandowania.
Kiedy na scenie rozbrzmiało „Blow Your Trumpets Gabriel”, światła i pirotechnika stworzyły prawdziwie apokaliptyczny klimat, który utrzymał się podczas „Ov Fire and the Void”. „Lvciferaeon” i „Bartzabel” wprowadziły nieco mistycyzmu, a „Wolves ov Siberia” przywróciło dziką energię. „Once Upon a Pale Horse” i „Christians to the Lions” to kolejne ciosy prosto w serca fanów, a „Cursed Angel of Doom” zaskoczyło nieco bardziej eksperymentalnym brzmieniem. Regularną część koncertu zamknęło „Chant for Eschaton 2000” – utwór, który zawsze wywołuje pod sceną prawdziwe szaleństwo.
Na bis Behemoth zaserwował monumentalne „O Father O Satan O Sun”, które dopełniło bluźnierczego rytuału i pozostawiło publiczność w stanie absolutnego zachwytu.
Tak wyglądał wczorajszy wieczór – trzy zespoły, trzy różne oblicza black metalu, a każdy utwór był kolejnym rozdziałem tej mrocznej, fascynującej opowieści.
Na koniec warto podkreślić, że całe wydarzenie zostało zorganizowane na najwyższym poziomie przez Knock Out Productions – od 20 lat dbających o jakość i profesjonalizm metalowych wydarzeń w Polsce. Jeśli chcesz poczuć klimat tego niezwykłego koncertu, koniecznie obejrzyj galerię zdjęć autorstwa Mariusza Kapcia – te fotografie doskonale oddają atmosferę Unholy Trinity!

Rotting Christ

Satyricon

Behemoth